|
Gazeta Wrocławska, 27.08.2004 Andrzej Buryło
Oborniccy alpiniści powrócili z Kaukazu Elbrus zdobyty
Dramatyczna noc spędzona nad szczeliną lodowca nie odstraszyła pięcioosobowej ekipy alpinistów
Oborniczanie Amelia Pasternak, ks. Grzegorz Skałecki i ks. Jan Bukowiec zawiesili flagę miasta na Elbrusie (5642 m n.p.m.).
Z dwutygodniowej wyprawy śmiałkowie powrócili do kraju w środę. Do zdobycia najwyższego szczytu Kaukazu przymierzali się kilkakrotnie. Weszli na Elbrus w dwóch turach. Nie udało się to Rafałowi Szczotowi i Radosławowi Dziamałkowi.
Oborniczanie w piątek 13 bm. przyjechali do leżącego u podnóża góry Terskolu. W sobotę paskudna pogoda: wiatr i zadymka, pokrzyżowała im szyki. Zabłądzili i musieli nocować na lodowcu Mały Azał. Namioty, żeby nie zjechały, przytwierdzili do lodu czekanami. - Rano okazało się, że kilkadziesiąt metrów niżej były głębokie szczeliny. Gdybyśmy zjechali, nikt by nas już pewnie nie odnalazł - relacjonuje ks. Grzegorz.
W głównej bazie Priut na wysokości ok. 4100 m n.p.m. spotkali międzynarodowe towarzystwo wspinaczy. - Oprócz Polaków byli Czesi, Rosjanie, Ukraińcy, Włosi, a nawet Hiszpanie i Amerykanie. Bardzo się dziwili widząc na tej wysokości mszę, w dodatku koncelebrowaną - mówi ksiądz.
Pierwszy atak podjęli w poniedziałek o drugiej w nocy w trzy osoby: Grzegorz, Rafał i Amelia. Nie pokonali wiatru i mgły. Dotarli do 1/3 drogi. Nie udało się też drugie wejście ks. Jana i Radosława. Podczas próby następnego dnia ks. Grzegorz poleciał w dół. Uratowała go lina.
O godz. 22 w góry wyszli Jan, Rafał i Radek. Ponieważ ten ostatni miał mokre buty, przemarzł i z Rafałem zawrócił. Jan Bukowiec poszedł sam i jako pierwszy członek wyprawy w środę o godz. 9:30 zawiesił obornicką flagę na szczycie. Za nim poszli Amelia i Grzegorz. Wierzchołek góry zdobyli o godz. 15:30.
|
|